Menu

wszystko do poprawki

Co nas boli w sieciach,niezrozumienie tematu.Rady?Czy dobre?Czego nam naprawdę brakuje.

Wesołych świąt.Dla wszystkich.Magicznych chwil.Spełnienia marzeń.

gregoria1

Poranny dzwonek zrywa mnie z głębokiego snu-.Co za Czort! Kto śmie dobijać się ,kiedy jeszcze ciemna noc za oknem. Niezadowolony wychodzę z ciepłego łóżka. Biorę słuchawkę domofonu.
-Kto tam tak wyje ? Ostrzegam !Jestem całkowicie niedospany-buczę.
-To ja! Twój przyjaciel Gienio. Zapomniałeś ?-Dzisiaj czeka nas wielki dzień. Pora się przygotować. Wpuścisz ,czy mam kwitnąć? Zrezygnowany otwieram drzwi. Przecież za dwa dni Wigilia. Nasze cudowne żony Zosia i Amelia, wracają wieczorem z zagranicy. Musimy godnie je podjąć.
-Jeszcze w piżamie? -słyszę ,zamiast dzień dobry. Ubieraj się .Zrobię kawy. Masz pięć minut. Bez zbędnych dyskusji zmierzam do łazienki. Spoglądam na wypucowane pomieszczenie. Zosia będzie zadowolona. Ostatnio była wściekła. Zastała niezły bałagan. Co mi tam .Postarałem się .Dobry humor mojej małżonki ?Bezcenny. Uśmiechnięty wchodzę do kuchni. Gienio rządzi po swojemu Wie,gdzie co stoi. Ze mną jest tak samo. Obaj jesteśmy „słomianymi „wdowcami. Od niedawna. Nasze żony wyjechały za granicę. Do pracy. Wracają na święta. Chcą ,aby było prawie tradycyjnie. Cokolwiek to znaczy.
-Pakuj termos i kanapki -przerywa moje dumanie uśmiechnięty,szczęśliwy Gienio. Mamy do objeżdżenia spory szmat wokół. Odebrać choinki i wrzucić karpie do pobliskiego stawu. Nasze żony zwariowały. Jak dobrze,że uszka i barszcz zrobiła moja cudowna sąsiadka. Tego chyba nie zechcą oddać?Jak myślisz?
-Zgadzam się z Tobą. Jedźmy,bo zaraz znowu będzie ciemno. Kiedy tyle gadasz? Zawsze coś staje na przeszkodzie.-odpowiadam złośliwie.
-Nie kracz! Czesiu!.Kiedy ty masz czarne wizje?Zawsze nam nie wychodzi.-odszczekuje.
Zadowoleni wychodzimy z domu .Wsiadamy do samochodu. Odwracam się za siebie. Tylne siedzenia puste.
-Gdzie te ryby?-pytam.
-W bagażniku.-odpowiada. Przecież nie będą mi chlapały w samochodzie .Jeszcze się rozmyślę?
-W takim razie jedziemy nad staw. -Pozbędziemy się tego towarzystwa. Choinki nie uciekną.
-Powiem ci Czesiek,że moja Amelka coś za bardzo szczebiotała. Powiedziała,że rodzina nam się powiększy-rzuca niespodziewanie Gienek. Jestem bardzo szczęśliwy. Najwyższy czas.
-Moja także była tajemnicza. Cokolwiek to znaczy. -odpowiadam.
Zadowoleni dojeżdżamy do pobliskiego jeziorka. Wyjmujemy wanienkę z bagażnika. Wrzucamy wszystkie ryby do wody. Na wyraźne życzenie naszych kobiet.
Miau! Miau! -dochodzi nas cichutkie ,niewyraźne miauczenie. Rozglądamy się wokoło.
-Co to było?-pyta zaintrygowany Gienek,rozglądając się wokoło.
-To chyba jakieś koty urządziły sobie schadzkę-odpowiadam niepewnie.
Znowu słyszymy ciche miauczenie .Podchodzimy w miejsce,skąd dochodzi pisk. Odsuwamy gałązki krzaków. Tam dwa malutkie,bezbronne kocięta. Zaplątane w pogniecione reklamówki.
Bez słowa pomagamy wydostać się tym zwierzakom z ich pułapki.
-Co my z nimi zrobimy?-pytam Gienia. Wykrakaliśmy sobie obydwoje. Zawsze nam nie wychodzi.
-Co ty gadasz?-dziwi się mój przyjaciel. Ryby wypuściliśmy,to nam się przyroda odwdzięczyła . W niej nic nie ginie. Zmienia tylko właściciela. Zabieramy je z sobą.
-Co powiedzą nasze żony?
-Nic nie powiedzą. O ryby zadbały?Teraz pora na kociaki. Czym się martwisz. Jak wyjadą? Mamy towarzystwo.
Opatulone kociaki wylądowały w wanience na tylnym siedzeniu. Po drodze odebraliśmy choinki. W pobliskim sklepie dokonaliśmy stosownych zakupów. Podjeżdżając pod dom,widzimy samochód. Wróciły nasze żony.
-To nam się teraz dostanie.-oświadcza złowieszczo Gienek.
-Nie kracz!Wystarczy naszego gdybania. Co ma być ,to będzie.-stwierdzam bez przekonania.
Nasze żony uśmiechnięte. Całują nas stęsknione. Będzie dobrze.-tak sobie myślę.
-Mamy dla nas niespodziankę-pierwsza odzywa się Amelia. Coś niepewnie.
-Wiem ,kochana żono!Rodzina nam się powiększy.-rzuca uszczęśliwiony Gienio.
-Już się powiększyła.-odpowiada mu Amelia. Ciągnie go w stronę samochodu. Idziemy za nimi. Tam na tylnym siedzeniu w pudełku leżą dwa urocze szczeniaki.
-Znaleźliśmy je kilka dni temu,gdy byłyśmy na spacerze-tłumaczy moja żona,Zosia. Przecież nie mogły zostać i zginąć.
Biegnę do samochodu. Wyciągam wanienkę z dwoma kociakami.
Spoglądamy na siebie. Nasz głośny śmiech wywabia do okna wszystkich sąsiadów.
-Wesołych świąt! Kochani! -życzy uśmiechnięty Gienek. Wesołych świąt !-odpowiadamy mu z entuzjazmem.

 

 

 

 

Komentarze (12)

Dodaj komentarz
  • kolewoczy

    :-))) Hurtowo załatwione :-)

  • annazadroza

    Jak cudnie:))) Żeby jak najwięcej zwierzaczkowych nieszczęść kończyło się tak jak u Ciebie - i ryby, i psy, i koty - po prostu miały szczęście trafić na dobrych ludzi. To kocham:))) Ach, mieć różdżkę czarodziejską...

  • nedzny.padol

    O to teraz się zacznie:)
    Również wesołych świąt.

  • e.urlik

    To prawdziwa, cudowna opowieść wigilijna, Dickens wymięka. Uwielbiam, kiedy ktoś jest dobry dla zwierzaków. Wysyłam najlepsze życzenia świateczne.

  • gregoria1

    Cudownych wymarzonych Świąt.

  • Gość: [Karolina] 95.160.157.*

    Tak! Jestem totalnie za tym, by ratować ryby przed talerzem na wigilijnym stole. :)

  • fusilla

    Dobrym ludziom należy się więcej Ciepłego i Puchatego, bo umią się dzielić! To hop! Podrzucam. Życzę spokojnych Świąt!

  • hanula1950

    Bardzo pięknie wszystko się skończyło.
    Mnóstwo uśmiechów na te Święta ci posyłam i przytulam cieplutko.

  • mieszam

    Życzę zdrowia, radości i spełnienia marzeń! Dużej dawki poczucia humoru oraz wielu inspiracji do pisania :)

  • veanka

    Oby takie historie wigilijne, z takim happy endem zdarzały się częściej:).
    Pięknych świąt Bożego Narodzenia, upływających w magicznej atmosferze, oraz zdrowia i pomyślności.

  • salmiaki

    Wesołych Świąt!

  • Gość: [SielskieM] *.adsl.inetia.pl

    Cudownie ;)

Dodaj komentarz

© wszystko do poprawki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci